|
|
|
Moje spotkanie z ubóstwem –rzeczywistość chwytająca za serce
Dmitriy Kokarev,
Liban
Kiedy idę jedną z ulic Libanu, widzę dzieci, niektóre już w wieku trzech lat, które wyciągają ręce po pieniądze na bochenek chleba czy też butelkę wody. Są brudne i obdarte. Na innej ulicy widzę dzieci, które próbują zarabiać na życie. Serce mi pęka, kiedy patrzę na ich niewinne, smutne twarze, patrzące w nadziei, że kupię od nich gumę do żucia. Często pytam sam siebie, kim są ich rodzice? Gdzie jest rząd? Czy ktokolwiek oprócz mnie widzi co jest w ich spojrzeniu? Czy ktokolwiek widzi ich rozpacz i bezradność? Czy nikt nie widzi, że trzeba coś zrobić, aby położyć kres ich nędzy?
Obraz bezdomnych dzieci wrył mi się w pamięć. Za każdym razem, gdy spotykam takie dziecko przypominam sobie Leilę, ośmioletnią dziewczynkę, którą spotkałem pewnego dnia idąc do kina. Siedziała pod drzewem, a jej ciało drżało niczym liście tego drzewa. W jej oczach krył się smutek i zagubienie. Byłem tak poruszony tym widokiem, że zapytałem ją, czy pójdzie ze mną, abym mógł kupić jej trochę jedzenia. Odmówiła stanowczo bojąc się, że zrobię jej krzywdę jeśli nie zrobi tego czego od niej zażądam. Chciałem rozwiać jej wątpliwości, więc dałem jej 5,000 lirów libańskich i obiecałem jej więcej, po tym jak wybierze miejsce, w którym chce zjeść obiad. Na moje słowa dziewczynka przycisnęła pieniądze do piersi, jakby od tego banknotu zależało jej życie i zaprowadziła mnie do restauracji, której pracownicy byli na tyle mili, że zostawiali dla niej resztki.
Kiedy weszliśmy do małej jadłodajni i usiedliśmy przy stoliku, główny kelner podszedł do nas i zaczął krzyczeć na Leilę. Myślał, że mnie śledziła i że mi się naprzykrzała. Groził, że ją zbije. Kiedy wyjaśniłem mu całą historię, wycofał się niechętnie spoglądając na nas spod oka, jakbyśmy mieli popełnić przestępstwo. Czekając na jedzenie, poprosiłem Leilę, żeby opowiedziała mi o sobie. Powiedziała, że już od roku mieszka na ulicy. Jej rodzice zostawili ją, ponieważ uważano ją za zbędny ciężar.
Leila miała pięć sióstr oraz trzech braci. Wszyscy zarabiali na chleb żebrząc i sprzedając ukradzione przedmioty. Leila nie miała udziału w zarobkach rodziny, gdyż była zbyt nieśmiała, żeby żebrać oraz kraść. Uważano ją za czarną owcę rodziny, za dodatkową buzię do wykarmienia, która była nic nie warta. Kiedy Leila mówiła, ogarnęło mnie bardzo dziwne uczucie. Patrzyłem na nędzę własnymi oczami, jadłem z nią i rozmawiałem. Była czymś wszechobecnym i obezwładniającym. Bałem się tej nędzy i czułem jej ogromną moc. Zdałem sobie sprawę, jakie to wielkie zagrożenie i ile miałem szczęścia, że mnie ona ominęła. Wstydziłem się swojej ignorancji i bezradności. Leila była jedną z milionów cierpiących dusz w krajach arabskich, które zmagają się z nędzą każdego dnia.
Podano nam jedzenie. Leila zamówiła burgera z kurczakiem, frytki i colę. Pochłonęła swoją porcję natychmiast. Kiedy skończyła, jej oczy błyszczały z radości. Moje spotkanie z ubóstwem zakończyło się, kiedy zabrałem Leilę do sierocińca, gdzie otrzymała właściwą opiekę. Dowiedziałem się, że ma talent rysunkowy i szybko się uczy. Cieszę się, że Leili się udało, ale odczuwam ogromny smutek, gdy myślę o innych Leilach żyjących na ulicach. Czy umieszczenie dzieci w sierocińcu to rozwiązanie problemu ubóstwa, z którym zmaga się tak wielu Arabów? Nie, problem jest dużo poważniejszy. Powinno się coś zrobić, aby wyeliminować ubóstwo, tak żeby żadne dziecko, ani żaden dorosły nie musiał walczyć o byt w samotności.
Co powinniśmy zrobić?
Na początku trzeciego millenium pojawił się promień nadziei dla najuboższych. Społeczność międzynarodowa postanowiła położyć kres cierpieniom milionów ludzi, poprzez przyjęcie Deklaracji Milenijnej i ośmiu Milenijnych Celów Rozwoju. Cierpienia miały się skończyć do roku 2015. Wyeliminowanie głodu i ubóstwa, które znajduje się na pierwszym miejscu listy tych Celów, wymaga natychmiastowych działań w świecie arabskim.
Osiągnięcie Celów leży nie tylko w rękach rządów. Kampania Milenijna jest także skierowana do ludzi młodych. Uważam, że w krajach w których jest wysoki wskaźnik urodzeń, który przyczynia się w tych krajach do skrajnego ubóstwa, młodzi powinni domagać się od rządu wprowadzenia prawa dotyczącego regulacji urodzeń. Powinno to zapobiec wysokiemu poziomowi ubóstwa w tych krajach. Grupy młodzieżowe mogłyby zbierać dane na temat Produktu Krajowego Brutto oraz inne dane statystyczne, żeby ułatwić rządom opracowanie prawa, zwłaszcza w krajach, w których panuje korupcja.
Organizacje młodzieżowe muszą włączyć się w akcje charytatywne na rzecz zapewnienia pożywienia oraz mieszkania ludziom najuboższym. Zamiast żyć z dnia na dzień, ludzie biedni powinni być uczeni zadań, które pomogą im poczuć się użytecznymi obywatelami. Pieniądze mogą także zostać zainwestowane w ośrodki edukacyjne i w edukację podstawową, tak żeby analfabeci i analfabetki mogliby nauczyć się czytać i pisać. Pomoże to wielu ludziom rozwinąć swoje talenty i umiejętności, dzięki którym będą mogli znaleźć pracę.
Na przykład dla Leili możliwość pracy nad jej talentem rysunkowym wyposaży ją w broń przeciw biedzie. Dzięki nowym umiejętnościom będzie zarabiać, a to zapewni jej dochód oraz poczucie godności. Edukowanie ludzi i rozwijanie ich talentów to wyposażanie ich w narzędzia, które umożliwią im walkę z biedą. Grupy młodzieżowe powinny zdobywać oraz przekazywać wiedzę na temat Milenijnych Celów Rozwoju oraz podobnej tematyki. Dzięki temu świadomość problemów wśród młodzieży będzie wyższa. Takie działania pomogą tysiącom takich dzieci jak Leila.
My młodzi możemy razem wiele zmienić. Droga do sukcesu jest może nużąca i długa, a czasem wydaje się niemożliwa do przebycia, ale silna wiara w powodzenie oraz wzajemna pomoc przybliżą nas do osiągnięcia Celów. Pokażemy tysiącom Leili z całego świata, że życie to cenny dar i że dla wielu rzeczy na tym świecie warto żyć.

| | |